Badawcze aspekty pracy magisterskiej

W dzisiejszym świecie praca magisterska to nauka elementarnych zasad metody badawczej, o mniejszym zakresie od pracy doktorskiej ale dokładnie w tym samym duchu i stylu. Dlatego tej metodyki badawczej studenci w krajach rozwiniętych uczą się na studiach podyplomowych, obejmujących poziom magisterski (ang. M.A., M.Sc., M.Eng.) i doktorski (PhD). Uczą się tylko na samym początku studiów, nie jak tutaj – pouczani przez trzy semestry czy więcej – bo resztę czasu spędzają w laboratorium i w bibliotece. Niezależnie od dyscypliny, praca zaczyna się od dogłębnej analizy stanu wiedzy w danej dziedzinie i to na świecie, nie tylko lokalnie i powierzchownie. Studenci uczą się jak efektywnie stosować wyszukiwarki naukowe, jak wybierać najważniejsze podręczniki ogólne i specjalistyczne w dyscyplinie, publikacje w czasopismach i materiałach konferencyjnych, specjalistyczne raporty, także jak systematyzować i opracowywać zebrane informacje. Postawienie wartościowej hipotezy badawczej może mieć miejsce tylko na bazie takiego rzetelnego rozpoznania literaturowego. Hipotezę, czy hipotezy weryfikuje się przy użyciu właściwie dobranej metodyki eksperymentalnej czy analitycznej w którą wdraża promotor, z wykorzystaniem najnowszych narzędzi i procedur. Chyba, że się wymyśla jeszcze lepsze narzędzia…

Najistotniejsze jest to, że nauka metodyki badawczej z czynną pomocą promotora ujmuje specyficzne podejście do zjawisk otaczającego świata; nieustającą ciekawość, umiejętność i chęć ciągłego dostrzegania różnic, niejasności i problemów oraz aktywne nastawienie na formułowanie pytań, stawianie hipotez i ich rozwiązywanie, a także – co niemniej istotne – umiejętność opisu tego procesu badania, opracowania danych oraz dyskusji otrzymanych wyników na tle aktualnie publikowanych w świecie innych prac w tej dziedzinie.

Magistranci „tam” spędzają sporo czasu na opanowaniu umiejętności prezentacji medialnej wyników pracy dokładnie tak, jak to się robi na konferencjach naukowych i zawodowych, z ograniczeniem czasowym do 10 czy 15 minut. Mozolnie opanowują sztukę ścisłego pisania tak, by sporą ilość swoich wyników i przemyśleń umieć przedstawić w postaci tekstu do materiałów konferencyjnych z limitem 6 czy 8 stron łącznie z tabelami, rysunkami i wykresami, czy też przygotować go jako artykuł w pełnym wymiarze, na około 15 stron samego tekstu z limitem np. 6000 słów, z czego nie więcej niż 800 na wprowadzenie, ale za to z bibliografią zawierającą 30-40 pozycji międzynarodowych. To wymaga dużo pracy i nabranie wprawy zajmuje sporo czasu, podobnie jak lekarzom zajmuje nauka przygotowania precyzyjnego, 1-stronicowego wypisu ze szpitala, czy ekonomistom napisanie konkretnego, 5-stronicowego biznes planu.

Magistranci nie tylko wiodących krajów świata ale teraz już wielu innych, uczestniczą w konferencjach branżowych krajowych i międzynarodowych, gdzie stawiają pierwsze kroki w prezentowaniu wyników i są wprowadzani przez promotorów w środowisko zawodowe, poznają liderów różnego szczebla. Absolwenci studiów magisterskich są głównym źródłem kadry badawczo-rozwojowej nie tylko dla laboratoriów przemysłowych ale też dla wszelkich innych instytucji, które w swojej pracy stosują metodykę badawczą, wliczając banki, muzea czy biblioteki. Kiedy tacy absolwenci zaczynają pracę, są na bieżąco ze stanem wiedzy i stanem osobowym branży, są przygotowani, także do ustawicznego uczenia siię i rozwoju.

W Polsce studenci studiów magisterskich w większości nie wiedzą jak do swojej tematyki znaleźć bieżące i kompletne źródła bibliograficzne, nie są uczeni analizy literatury zawartej w wiodących czasopismach naukowych i na ogół nie są uczeni pisania opracowań badawczych zgodnie ze standardami przyjętymi w świecie, nie wspominając o umiejętności prezentacji multimedialnej. Najgorsze jest to, że prawie nigdy nie wiedzą co to jest dyskusja wyników przeprowadzona w odniesieniu i nawiązaniu do innych, aktualnie publikowanych prac w dyscyplinie, a to przecież jest kwintesencja nowoczesnej pracy badawczej i najważniejsza część publikacji naukowych. Studenci mogliby wiedzieć, gdyby oni i/lub ich promotorzy uczestniczyli w normalnych (nie pozorowanych) konferencjach zawodowych, przysłuchiwali się prawdziwym dyskusjom fachowym ich rówieśników z innych krajów i rozmawiali ze swoimi promotorami więcej niż 7 minut na semestr. W efekcie w Polsce praktycznie w ogóle nie publikuje się wyników prac magisterskich, ani na lokalnych konferencjach, ani w pismach krajowych, jeżeli takie istnieją w określonych dziedzinach. Z kolei w krajach rozwiniętych takie publikacje z prac magisterskich to obowiązkowa norma i nawet nie dopuszcza się myśli, że może być inaczej. Jak widać, już na początku kariery zaznacza się poważna rozbieżność jakościowa.

Osobliwy twór, czasem w Polsce frywolnie przez studentów zwany „magisterką” jest zgodnie z tym określeniem owocem niekompletnej pozoracji, mniej lub bardziej bezmyślnego kopiowania całych rozdziałów starych książek i w zdecydowanej większości przypadków do niczego sensownego się nie nadaje. Z całą pewnością nie reprezentuje poziomu pracy badawczej zgodnej z aktualnym stanem wiedzy w świecie i zgodnej ze standardami metodycznymi w swojej dziedzinie. Nawyk tej pozoracji jest tak głęboki, że studenci dzisiaj nawet nie są zażenowani przychodząc w czerwcu w uśmiechach i z prośbą o jakiś temat pracy, bo chcą napisać „magisterkę” przez lato i obronić we wrześniu…

Zgroza, albo szczęśliwość ignoranta… Nawet nie wiedzą o tym, że w krajach bardziej rozwiniętych i w normalnym procesie badawczym sama analiza literatury do takiej pracy trwa do pół roku, część badawcza na ogół zajmuje około roku no i przez kolejne pół roku trzeba to wszystko sensownie poskładać i opisać. Dlatego studia magisterskie zajmują tam około dwóch lat, i to bardzo intensywnej pracy własnej, z zajęciami dydaktycznymi ograniczonymi tylko do samego początku studiów i dotyczącymi głównie metodyki pracy badawczej. W polskim modelu „wyższej pouczalni” (bo to nie uczelnie…) skutecznie wykoślawiono ideę studiów magisterskich już na początku funkcjonowania tego systemu dwustopniowego, bo przez trzy semestry stosuje się właśnie owo ”pouczanie” czyli odklepywanie obowiązkowych godzin dydaktycznych przez kadrę a na dysertację jako taką zostawia się ostatnie pół roku, czyli w zasadzie to ciągle niezmieniony model gniotu zwanego „magisterką”.

To nie jest wina studentów, że piszą takie gnioty – taki mamy system, taki mamy klimat. Kiedyś pewien doktorant opowiadał mi – „na drugim roku studiów inżynierskich przyszedł jeden profesor i mówi dość ciekawie w tym swoim przedmiocie. Na studiach magisterskich przyszedł ten sam profesor i mówi to samo, co już raz słyszałem. Kiedy przyszedł trzeci raz na studiach doktoranckich i zaczął opowiadać to samo, nie wytrzymałem i przestałem chodzić. Przecież szkoda czasu”… w tych warunkach marnowania czasu zrobienie normalnej pracy badawczej, takiej jaką robi się na całym świecie, to „misja niemożliwa” w czystej postaci; nawet geniusz nie zdąży zrobić i napisać czegokolwiek wartościowego w ciągu semestru. Niestety są spore obawy, że z uwagi na przywiązanie do nawyków (czytaj – wygodę…) zarówno decydentów pośród kadry jak i regulatorów, wokół tego modelu będziemy jeszcze oscylowali przez kilka ładnych lat.

Spis treści

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin