Proces badawczy i techniczny

Żeby przybliżyć wskazane zależności, nad tym wykresem dołożymy od góry taki prosty diagram z orientacyjnym podziałem czasowym na różne typy badań zaangażowane w procesie badawczo-innowacyjnym (rys. 5). Elipsa zahacza górną częścią o obszar badawczy najczęściej rodzący wstępne pomysły na nowe produkty i technologie. Na ogół pochodzą one właśnie z badań stosowanych w dziedzinach ścisłych, przyrodniczych i inżynierskich. To jest rodzaj badań w uczelniach wyższych krajów zaawansowanych, w których powstaje większość pomysłów na produkty rynkowe i nowe technologie. Celowo też na tym rysunku zsynchronizowano kolorami różne typy badań (górny diagram) z różnymi typami instytucji podejmujących finansowanie tych określonych etapów rozwoju produktu (diagram dolny).

Rys. 5. Rodzaje badań w różnych fazach rozwoju innowacji oraz etapy i instytucje finansujące

Ciągle nie jest najlepiej z tym, że w polskiej nomenklaturze urzędowej są rozdźwięki w nazewnictwie, wliczając Dziennik Ustaw, gdzie badania stosowane nie wiedzieć czemu nazywa się badaniami przemysłowymi (np. Dz. U. nr 31, poz.161). To nie jest prawda, bo to są zupełnie różne badania. Badania przemysłowe prowadzą bezpośrednio do rozwoju i wdrożenia produktu, który się sprzedaje. Przemysł najbardziej zainteresowany jest badaniami rozwojowymi, a jeszcze bardziej wdrożeniowymi. Chce jak najszybciej wdrożyć produkcję i sprzedawać nowe produkty, bo uzyskanie dochodu to jest fundamentalna rola i cel przemysłu. Te dwa typy łącznie, to znaczy badania rozwojowe i wdrożeniowe, to są badania przemysłowe. Natomiast badania stosowane, wystarczy choćby spojrzeć do Wikipedii w nieodkształconym języku angielskim, by znaleźć prostą definicję mówiącą, że to jest przeniesienie wiedzy podstawowej do otoczenia fizycznego i przyrodniczego. To jest dziedzina dość odległa od przemysłu i tym badaniom jeszcze daleko do produktów. Jednak one są ważne dla rynku w dłuższej perspektywie, bo tu właśnie najczęściej powstają zalążki pomysłów produktowych i technologicznych.

Po lewej stronie górnego diagramu na rys. 5 częściowo zaznaczono (na żółto) obecność nauk podstawowych, bo to jest źródło prawdy i najwyższej ludzkiej wiedzy. Badania stosowane czerpią z nich bazę teoretyczną potrzebną do kolejnych etapów badań i dziedzin rozwoju. Bez fizyki teoretycznej nie byłoby telewizora i radia, bez chemii teoretycznej nie byłoby produkcji tworzyw sztucznych, frakcjonowania osocza krwi ani farb emulsyjnych, i tak dalej. Na ogół gdzieś pod koniec cykli tych badań stosowanych, kiedy już się nad nimi długo poślęczy, może powstać jakiś pomysł bardziej praktycznej natury; czy to na produkt, czy na nową technologię. To nie jest szczytowanie i koniec prawdy o innowacjach, jak niektórzy mogliby sądzić, tylko początek kolejnego, większego jeszcze rozdziału.

Tą naturalną granicą jest granica często jeszcze mglistego pomysłu produktowego, czy zarysu nowej technologii, powstałego w trakcie badań stosowanych. Naukowiec pracujący w tych badaniach stosowanych, który wykonał projekt badawczy, powiedzmy wartości pół miliona złotych czy euro, na ogół na tym poprzestaje. Wie, że zrobił swoje czyli to, na czym się zna. Miał pomysł i na przykład wymyślił nową odmianę tworzywa polimerowego o nowych właściwościach, a nawet mówi, że z tego może być niezły biznes. Często nie wnika, jak daleko jeszcze do biznesu, bo to nie istota i cel jego pracy.

Najczęściej już na tym etapie najważniejsze jest zabezpieczenie własności intelektualnej, co zajmuje dużo czasu i pociąga spore koszty. To jest krok nieodzowny, jeżeli ten pomysł ma kiedyś przynieść dochód jako biznes w gospodarce wiedzy a nie tylko sławę naukową dla jego twórcy. Trzeba zdecydować, czy pomysł ma być chroniony jako wewnętrzna tajemnica handlowa (z zastosowaniem klauzul poufności), czy może lepiej, żeby był chroniony jako patent czy wzór użytkowy, czyli jako wiedza jawna chroniona, dająca możliwość sprzedaży licencji. To zawsze niesie pewne ryzyko kopiowania w różnych częściach świata, ale jak to jest nasz własny, wymęczony nocami i ciężko wypocony pomysł, to wtedy bardziej szanujemy ACTA … Dalej trzeba zdecydować, jaki jest potrzebny zakres ochrony – czy urząd patentowy krajowy, europejski, czy lepiej WIPO? Co będzie działało najlepiej na potencjalnym docelowym rynku. Proces patentowania krajowego jest powolny, patent EU kosztuje ok. € 30 000 i zgłoszenie też zabiera sporo czasu. Patent amerykański czy japoński to wydatek ok. $10 000 i jest uzyskiwany szybciej, co jest ważne, jeżeli to są potencjalne przyszłe rynki. Jest nad czym myśleć, bo już na tym etapie decyzje mogą prowadzić do sukcesu lub do porażki dalszych działań w zakresie komercjalizacji.

Spis treści

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin