Raczej patenty niż Noble…

Szacuje się, że w krajach rozwiniętych innowacje powstające w uczelniach wyższych w wyniku badań (głównie stosowanych), stanowią średnio ok. 45% wszystkich innowacji. To dużo więc warto temu poświęcić uwagę przy tworzeniu praw, szczególnie gdy na uczelnie państwowe wydaje się pieniądze podatnika. Jeśli naprawdę chcemy „gospodarki opartej na wiedzy”, to konieczne są odmienne struktury i procedury zarządzania tą wiedzą tak, by ustanowione instrumenty finansowe i systemowe wspomagały a nie hamowały proces rozwoju i wdrażania innowacji, szczególnie tych z badań naukowych prowadzonych w uczelniach. To jest inny model organizacyjny niż nasz obecny, a więc inne mechanizmy prawne.

Model projektowy badań naukowych, zwany również równoległym, rozwijany za przykładem USA (począwszy od powstania NRC) i W. Brytanii (od utworzenia DSIR) już od czasu pierwszej wojny światowej, czyli od początku XX wieku, nakierowany był wyraźnie na produkcję wiedzy na zamówienie (przez zespoły interdyscyplinarne), zgodnie ze schematem:

Badania naukowe w modelu równoległym (projektowym)

Na bazie prac J. Schumpetera, poprzez prace R.M. Solowa czy F. Machlupa, powoli lecz systematycznie wprowadzano przewagę nauk stosowanych w uniwersytetach i wdrażano kolejne modele badań rozwojowych na potrzeby gospodarki. Także – różne systemy niezbędne dla oceny efektywności pracy badawczej. Przebieg wyścigu technologicznego w trakcie drugiej wojny światowej wykazał, że równie ważne jak wiedza są sprawne systemy wdrażania innowacji, dlatego już od połowy ubiegłego wieku w USA ulepszano systemy polityki naukowej państwa (V. Bush, 1945), utwierdzając dominację nauk stosowanych. Warto zwrócić uwagę, że w tym modelu badania podstawowe programowo ograniczano do wybranych kierunków – ale tylko na poziomie doskonałości – co i tak wystarcza do zdobywania najważniejszych nagród międzynarodowych, w tym nagrody Nobla.

Z konieczności skrótowo przedstawione powyżej zasady leżały u podstaw kolejnych, bardziej współczesnych modeli ekonomiczno-prawnych, np. modelu Etzkowitza i Leydesdorffa, także znanego pod nazwą „modelu śruby trójpłatowej” i opisanego już 20 lat temu (rys. poniżej).

Model “śruby trójpłatowej” rozwoju innowacji dla gospodarki
Źródło: H. Etzkowitz, L. Leydesdorff: “The dynamics of innovation: from National Systems and ‘‘Mode 2’’ to a Triple Helix of university–industry–government relations” Research Policy, (29)109–123(2000)

Jego sedno leży w bogatych – jak zazębienia na obrazku po lewej – ale dynamicznie zmiennych w funkcji czasu (obraz po prawej) mechanizmach interakcji nauki z przemysłem, sterowanych przez właściwe (także czasowo) działania legislacyjne rządu. Władze centralne i regionalne świadomie te mechanizmy rozwijają i sterują nimi, stosując bezpośrednie, a głównie pośrednie instrumenty finansowe, tworzące w danym czasie najlepsze zachęty do działań w kierunkach uznanych za priorytetowe dla kraju i regionu. Jak widać (po lewej) te zazębienia domen kompetencji i działania tworzą kształt śruby okrętowej i właśnie taka śruba może napędzać okręt gospodarki, tylko trzeba umieć nią zakręcić w dobrą stronę i we właściwym czasie i do tego prawdziwie a nie tylko propagandowo.

W dobrze funkcjonującym modelu „śruby trójpłatowej” przejrzyste działania prawne ułatwiają produkcję wiedzy na zamówienie a przez to wymuszają dominację nauk stosowanych, skutecznie zachęcając do dalszych i kosztownych prac rozwojowych i wdrożeniowych, szczególnie w dziedzinach ścisłych, przyrodniczych i technicznych, bo z tych powstają produkty i technologie rynkowe. Działania legislacyjne wymuszają także autonomię naukowców i udział studentów w zespołach badawczych, z całą ich inwencją twórczą, siłą i chęcią przebicia. Ten model zapewnia prawdziwą samodzielność pracowników naukowych dając niezależność potrzebną do kreatywności, a przede wszystkim zmienia formułę funkcjonowania administracji do czysto usługowej, likwidując przerosty systemów kontrolnych.

W skutecznie zarządzanych krajach to dzięki takim nowoczesnym i rozsądnie prowadzonym legislacyjnym działaniom zachęcającym i ułatwiającym, firmy „odpryskowe” pączkują i rosną przy uczelniach bez straty czasu na działania pozorne. Dlatego ten model kojarzony jest czasem ze sloganem „profesor -przedsiębiorca”, choć to jest zaledwie jeden ze skutków, ale przecież w ogóle nie istota modelu. Takie firmy odpryskowe nigdy nie rozwiną się w opresyjnym systemie nakazowo-kontrolnym, bo ten prowadzi co najwyżej do działań pozorowanych, w których (mniej liczne jeśli są) firmy wegetują na dotacjach i po ich wyczerpaniu szybko umierają. W tym świetle nie jest przypadkiem, że np. w Australii właściwe tematyce ministerstwo już od 15 grudnia 2011 roku nazwano „Department of Industry, Innovation, Science, Research and Tertiary Education”, to aż pięć w jednym. W ocenie OECD to właśnie Australia ma dzisiaj najlepszy na świecie system wdrażania innowacji. W takim modelu stosuje się zupełnie odmienny od naszego system rozliczania pracy dydaktycznej i wartości pracy badawczej naukowców w uczelniach. Chcąc w Polsce rozpocząć kiedyś wdrażanie gospodarki wiedzy (a nie tylko o niej mówić…), to zamiast brnąć do nikąd w niesprawnym i marnotrawnym systemie badań, pewnie najlepiej byłoby nam od razu przejąć taki współczesny, gotowy już model „śruby trójpłatowej”, dobrze sprawdzony i od lat z powodzeniem stosowany w krajach bardziej rozwiniętych, szczególnie anglosaskich.

Spis treści

Menu
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin