Różne cele, różne modele

Przyjęty w danym kraju model systemowy funkcjonowania nauki wyraźnie określa mechanizmy finansowania różnych rodzajów i dziedzin badań. Model systemowy ma wpływ na stan związków nauki z gospodarką albo tych związków brak. W rozliczeniu ostatecznym ten model definiuje efektywność wydatków na naukę – mierzoną zwrotem z inwestycji w badania i rozwój w skali kraju. To wszystko dopiero po jakimś czasie objawia się konkretnymi wartościami parametrów makroekonomicznych, jak wskazana ilość patentów/mln. mieszk./rok, udział innowacji w PKB, czy udział nowych produktów i technologii w eksporcie. Łącznie to daje przyrost zamożności społeczeństwa w czasie, choćby wyrażony przyrostem PKB na mieszkańca, a przecież na tym nam wszystkim zależy…

Niestety, już kolejna reforma marnuje szansę rozwojową i nie zmienia nieużytecznego (hierarchicznego) modelu działania polskich uczelni. Za przykładem ZSRR ten system w krajach socjalistycznych został dawno temu przejęty z XIX-wiecznego modelu liniowego funkcjonowania badań. W tym modelu (zwanym też programowym), nadrzędnym celem są badania podstawowe, a efekt komercjalizacji wyników jest przypadkowy i nieobowiązujący, co jest niejako wpisane jest w założenia modelu:

Republika nie potrzebuje uczonych – usłyszał A. Lavoisier przed wyrokiem skazującym na gilotynę… W modelu liniowym wyniki badań podstawowych nigdy nie były bezpośrednio rynkowi potrzebne; nigdy nie pytano o ich sprzedaż, nie dokonywano ich transferów, zwłaszcza za pieniądze. Dlatego ten model nie przewidywał struktur, instytucji ani mechanizmów finansowych na styku nauki z  przemysłem, zajmujących się efektywnie – czyli na bazie komercyjnej – transferem wiedzy do produkcji. Pozorowane badania z nijaką odpowiedzialnością za wyniki, zadziwiająco dobrze współistnieją z hierarchicznym, nakazowo-kontrolnym systemem zarządzania polskich uczelni, sprzyjającym bezwartościowej sprawozdawczości.

Od kilku lat tworzone w Polsce przyuczelniane biura transferu technologii są w świetle tego modelu równie skuteczne, jak biura handlowe przedsiębiorstw nie wytwarzających żadnego produktu. By zaoszczędzić takiego marnotrawstwa podatnikowi, w Wielkiej Brytanii już dawno temu premier David Cameron zamknął 400 takich biur – jako nieefektywnych i zbędnych. Jeśli w Polsce sejm głosował za liniowym modelem funkcjonowania nauki (czyli nie nastawionym na komercjalizację), to nie można zeń oczekiwać naukowych innowacji produktowych lub nowych rodzimych technologii dających się sprzedać. Mimo że w Sejmie i w Senacie (też na koszt podatnika…) działają komisje ds. innowacji, które powinny wcześniej różne dostępne modele nauki dogłębnie badać, widoczne tu jest niezrozumienie mechanizmów co w efekcie powoduje poważną niespójność systemową.

Spis treści

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin