Socrealistyczny beton w XXI wieku

O tym, że pośród przeciętnej profesury polskiej nie zawsze czuje się sens tego klarownego rozgraniczenia pomiędzy istotą pracy dyplomowej i i II stopnia też wiadomo od dawna, bo przecież wielu ze starszej kadry ciągle uważa ten rozdział za coś niepotrzebnego czy wręcz złego. Przez większość kariery przyzwyczajeni byli do studiów tzw. jednolitych, do funkcjonowania w „starym systemie” – „przecież było dobrze, to po co zmieniać?”… Nie rozumieją sensu tego rozdziału przede wszystkim dlatego, że praktycznie nie robią badań w nowoczesnym, projektowym ujęciu zespołowym, gdzie prace magisterskie i doktorskie wynikają z realizowanych projektów badawczych i są ich częściami składowymi. To jest szczególnie ważne w odniesieniu do studiów w dziedzinach ścisłych, przyrodniczych i inżynierskich czyli tych, które potencjalnie mają największy związek z produktami, z gospodarką.

Tu może leżeć sedno polskiego marnotrawstwa badawczo-rozwojowego, bo przecież młodzi i ambitni dyplomanci są najlepiej na świecie zmotywowaną i najbardziej dociekliwą grupą badaczy naukowych. Oni praktycznie dokonują większości odkryć małych i tych wielkich, prowadzących do nagrody Nobla. To głównie z ich pomysłów powstają firmy odpryskowe w uczelnianych parkach technologicznych, tacy ludzie stworzyli Microsoft, Oracle, Google i tworzą wiele innych, dominujących na dzisiejszym rynku wysokich technologii. z tych ludzi wyrastają najbardziej przebojowi naukowcy, którzy w wieku 30 lat zostają profesorami w USA i w Kanadzie, wprowadzają nowe koncepcje, nowe standardy myślenia i jakości pracy, rozwijając je dalej przez długie lata aktywnej kariery. Tak to działa od lat w krajach rozwiniętych ale już nie tylko, bo trudno nie dostrzec gigantycznego ostatnio postępu Chin, Indii, Brazylii czy Meksyku, co odzwierciedlają nie tylko liczne publikacje specjalistyczne ale i warte przeglądania kolejne raporty OECD.

Jakoś nie zauważamy w tym naszym samozadowoleniu, że od czasów socrealizmu nauka wokół uległa tak silnemu umiędzynarodowieniu, że jeśli dzisiaj nie robi się badań tylko i wyłącznie na najwyższym światowym poziomie, to znaczy że nie robi się ich w ogóle, albo po prostu marnuje jakieś kolejne fundusze, w tym przypadku głównie pieniądze podatników. Dlatego wyniki komercjalizacji zaawansowanych badań z krajów bardziej rozwiniętych trafiają do nas w coraz krótszym cyklu rozwojowym w postaci nowych produktów i technologii i w najlepszym wypadku od czasu do czasu zdarzy się nam zaszczyt lub okazja ich tańszego montowania.

Spis treści

Menu
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin