Naczynia połączone

Trudno uwierzyć w skuteczność działań wyrywkowych, na przykład w reformowanie tylko jednej dziedziny funkcjonowania państwa, tak jak ostatnio zmarnowano kolejną szansę i dużo energii na pozorowaną reformę szkolnictwa wyższego, w czym jak zwykle chodziło głównie o zmianę ekip i ustawienie swoich ludzi. Cały system funkcjonowania państwa musi być jednakowo sprawny niezależnie od ekipy chwilowo będącej u władzy, bo przecież państwo to system naczyń bardzo ściśle połączonych, działających dłużej niż kadencję. Nie można liczyć na długoterminowy sukces reformy szkolnictwa wyższego bez reformy systemu edukacji. Żadna z tych dziedzin nie będzie działać sprawnie bez uporządkowanego systemu finansów publicznych, a ten nie może być ciągle okaleczany przez chory system opieki medycznej i społecznej. Porządkowanie praw dotyczących jednej czy nawet kilku dziedzin funkcjonowania państwa i społeczeństwa, mimo że tak potrzebne, może nie być skuteczne, jeżeli jednocześnie nie rozpocznie się głębokich reform i dostosowania całej służby administracyjnej. Przerosty administracji państwowej zawsze i wszędzie gotowe są do skonsumowania wszelkich dostępnych rezerw, oraz dużo więcej.

Dawno to już zbadano i potwierdzono w krajach bardziej rozwiniętych, że każda administracja państwowa ma ciągłą potrzebę uzasadnienia konieczności swojego istnienia. Jeśli tylko jej się umożliwi, to będzie przypominała o konieczności zwracania się do niej o pomoc, pozwolenie na cokolwiek, błogosławieństwo czy kierownictwo… To tak samo jak rozkapryszone dziecko potrafi być uciążliwe, przypominając o sobie i męcząc płaczem… Wiadomo, że zgodnie z prawem Parkinsona ideałem złej administracji jest praca w obiegu zamkniętym, czyli najlepiej tak, żeby nikt z zewnątrz w ogóle nie przeszkadzał w krążeniu dokumentacji własnej. Nasz piękny kraj jest bardzo bliski tego ideału. Doświadczalnie stwierdzono już wcześniej w innych krajach, że administracja będzie wykonywać tylko niezbędne (lub prawie) czynności wtedy i tylko wtedy, kiedy będzie ograniczona ilościowo do absolutnego minimum, kiedy ledwo starczy jej sił i czasu na spełnienie tylko najważniejszych z ważnych procedur usługowych. Wtedy wykona je z trudem i na tym koniec, już nie będzie miała czasu ani energii na nic więcej, szczególnie na sztuczne obiegi dokumentacji o wymyślonych problemach i tworzenie nowych nad-procedur. Naukowo to podejście nazywa się z angielska „lean and mean” i istnieją nie tylko modele teoretyczne ale i dobre wzorce dojścia do tego stanu. w Kanadzie z całą mocą wprowadzono ten system odchudzający administrację już na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku i ciągle bacznie pilnuje się, by ten szczupły stan trwał.

Czy to nie imponujące ale i nie zastanawiające zarówno dla fachowców jak i zwykłych obywateli, że te stosunkowo młode kraje o korzeniach anglosaskich, zasiedlane w epoce kolonialnej w dużym stopniu przez różnego pokroju zesłańców, kryminalistów czy pomniejszych rzezimieszków i alkoholików – w większości analfabetów – teraz tworzą najlepsze w świecie warunki do uczciwej pracy, rozwoju indywidualności, badań naukowych, szybkiego wdrażania nowych pomysłów, do kreatywnej i innowacyjnej działalności gospodarczej?…

Spis treści

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin