Przebudowa modelu, czyli wszystkiego…

Rządy nie uczą się niczego.
Tylko ludzie się uczą.


M. Friedman


W zalewie tanich sensacji, w dzisiejszych mediach rzadko odnajduje się oceny fachowców czy inne rzeczowe opinie o aktualnym stanie funkcjonowania mechanizmów gospodarczych i społecznych, o ich rozwoju, związkach z przyszłością oraz o wpływie na majętność obywateli i zasobność kraju. Tu nie chodzi tylko o chwilowe głosy wynikające z kolejnej fali propagandy wyborczej. Już 10 lat temu pojawiły się głosy ekspertów wskazujące, że w tym kraju wyczerpują się proste rezerwy wzrostu. Z istniejącego tu modelu centralistycznego dużo dobrego dla obywateli i funkcjonowania państwa już nie da się uzyskać i nieuchronnie zbliża się czas przewartościowań, istotnych zmian jakościowych. Wielu ekonomistów i badaczy rozwoju społecznego od dawna podkreśla konieczność przeprowadzenia reform systemowych w organizacji państwowej, choć są różnice co do głębi możliwych zmian. Większość zgadza się przede wszystkim co do istotnej roli pilnych reform instytucjonalnych. Światowej sławy ekspert prof. Francis Fukuyama już ćwierć wieku temu przekonywał, że przejście do post-industrialnej gospodarki wiedzy jest przemianą cywilizacyjną o wymiarze podobnym do wcześniejszej rewolucji przemysłowej, zmieniającą hierarchie wartości a także mechanizmy organizacji społeczeństw.

Nasz kraj ciągle rozwija się tylko ekstensywnie, z ewentualnym cząstkowym dostosowywaniem do unijnych wymogów finansowo-inwestycyjnych. To jest ciągle kontynuacja modelu montowni, podwykonawcy zależnego od koniunktury światowej i korporacji globalnych. Nawet przy ograniczonej roli Państwa aktywizującej rozwój – na przykład przez zbyt powolną cyfryzację – to ciągle jest model zależny, model mniejszej prędkości. Ten model od czasów socrealizmu jest nadal sterowany centralnie i ręcznie, czyli nieudolnie i bezwładnie, podczas gdy kraje bardziej zaawansowane – o lepszej organizacji – posuwają się w rozwoju szybciej. Od trzech dekad, czyli od czasu przemian politycznych, jeszcze nigdy nie ustanowiono tu w pełni prawodawstwa ani systemu administracyjnego typowego dla gospodarki liberalnej. Nawet przeciwnie, dodaje się i rozwija prawodawstwo wzmagające opresyjność i mnoży się instytucje kontrolne, które konkurując ze sobą w wykazaniu potrzeby swego istnienia, często kreują sytuacje absurdalne i szkodliwe społecznie, stanowiące pożywkę dla tandetnego dziennikarstwa. To są negatywne wzorce i motywacje.

Spis treści

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin