Pomysł i jego rozwój

Po takim wprowadzeniu produktowo-technologicznym spróbuję zarysować wspólny obszar zainteresowania dla wszystkich stron uczestniczących w procesie komercjalizacji innowacji akademickich w skali kraju, to znaczy dla uczonych, inżynierów, ekonomistów, prawników, no i oczywiście polityków. To jest obszar powstawania samego pomysłu w efekcie badań stosowanych oraz proces dalszej jego ewolucji aż do produktu rynkowego, poprzez badania rozwojowe i wdrożeniowe. Najlepszą bazę dla współdziałania wszystkich zainteresowanych stron mogą i powinni tu stworzyć (dobrzy) prawnicy, właściwie nastawieni przez (światłych) polityków. Od tych grup zależy wypracowanie właściwego systemu priorytetów, spójnego modelu i przejrzystej legislacji, powodującej w skali kraju udrożnienie procedur całego procesu wstępnej fazy rozwoju produktu. Zakres inwestowania w tworzenie innowacji od pomysłu do produktu zaznaczono czerwoną elipsą na wykresie poniżej. To jest znany w ekonomii i marketingu wykres cyklu życia produktu, zaczerpnięty z podręcznika marketingu G. Armstronga i P. Kotlera:

Koszty rozwoju produktu zaznaczone (na czerwono) na wykresie cyklu życia. Zielone linie wskazują zmiany wielkości sprzedaży i zysku w czasie .
Źródło: G. Armstrong, P. Kotler, „Marketing: An Introduction”, 8th ed. 2007

Ekonomistów interesują w tym obszarze wydatki, przychody i wielkość sprzedaży, a  finansistów obchodzą kredyty rozwojowe i wartość zwrotu z inwestycji. W zakresie projektowania, prototypowania i wdrażania produkcji pracują inżynierowie, także skrupulatnie liczący koszty. Po stronie badawczo-rozwojowej spełniają się naukowcy tworzący pomysły, choć ci nie zawsze martwią się wszystkimi kosztami. Nie można poważnie mówić o innowacjach produktowych i technologicznych, jeżeli się nie rozpatrzy dokładnie wszystkich aspektów tego obszaru rozwoju w odniesieniu do każdej z zainteresowanych stron. Dlatego warto rozwinąć tę najbardziej istotną część wykresu:

„Innowacyjna dolina śmierci”- koszty badań, rozwoju i wdrożenia.
Źródło: EUREC ProRETT Man., Feb. 2008, p.21

Przy tym rozszerzeniu lepiej widać zmiany kosztów w czasie, co jest krytycznie ważne. To co inni opisują formalnie jako straty, to u Armstronga i Kotlera jest opisane jako inwestycje. To bardzo cenne ujęcie, bo w gruncie rzeczy to nie są straty jako marnowanie, tylko to są produktowe wydatki inwestycyjne. To są właśnie koszty innowacji. Jak widać na tym niższym obrazku, w miarę postępu prac te koszty bardzo poważnie się zwiększają. Często przekraczają granice wytrzymałości inwestorów i dlatego ten obszar nosi wdzięczną nazwę – innowacyjna dolina śmierci.

W tym obszarze ginie średnio 90 procent innowacji, umiera w zalążku nawet przy dobrej organizacji systemowej, czyli wtedy, kiedy nikt i nic nie przeszkadza. Niestety tak się dzieje, bo na początku procesu często ma miejsce niedoszacowanie kosztów oraz niewłaściwa (nazbyt optymistyczna) wycena krytycznych kroków, które trzeba podjąć, żeby ten obszar przetrwać i przekroczyć. Widać też wyraźnie na tym wykresie, że koszty samych badań naukowych są na ogół niewielkie w porównaniu z dalszymi kosztami prac rozwojowych i wdrożeniowych. Wiedzą o tym inwestorzy ale dobrze, żeby też wiedzieli politycy i administracja rządowa. To podstawowa prawda i warunek dla dobrej organizacji gospodarki opartej na wiedzy, by dobrze zrozumieć kto co bada i za ile, kto i kiedy wdraża oraz kto i jak finansuje. Każdy musi spełnić swoją rolę w odpowiednim miejscu i we właściwym czasie. Musi być też jasne, komu i jak się opłaca w tym uczestniczyć, kto i ile może zarobić. Kto i jak może pomóc, a kto i kiedy przeszkadza.

Spis treści

Menu
Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin